bo ja trochę...
pomysł mam taki, że to jest właśnie to "chwilowe dziełko".
Jeden wpis będę zastępował drugim, kiedy tylko przyjdzie mi ochota
[ wpis 20, 06. 06. 2026]
..............................................................................................................................................................................................................
Fabryka ludzkich losów
Praca w fabryce
Nie byłaby taka zła
Gdyby nie to
Że mogłem stracić życie
Żeliwne tuleje pękały w wirujących
Szczękach maszyny numerycznej
I miotane z ogromną siłą i prędkością
Fruwały jak szrapnele na polu
Bitwy pierwszej wojny światowej
Marian chodził z Tadeuszem na przerwie
Popijać wódkę za szafkami i na fajrant
Byli niemal kompletnie pijani
Dlatego im ta praca się jeszcze bardziej
Podobała
Ja za to miałem spokój proste zadania
Do wykonania i mogłem myśleć o czymkolwiek
Chciałem
Praca fizyczna ma pewne zalety
Ale musiałem także pilnować by nie dostać w głowę
Żeliwnym pociskiem
Więc w końcu się zwolniłem
Majster powiedział, że jestem już przeszkolony
I byłem dobrym pracownikiem
(chyba dlatego, że przeżyłem)
I bardzo chciałby mnie zatrzymać dając małą podwyżkę
Tylko ja już zdecydowałem, że chcę się uratować
Zacząć nowe życie skoro zostało mi darowane na nowo
Udawał że rozumie, ale nie rozumiał nie było to dla niego
Najważniejsze musiał pilnować aby Marian z Tadeuszem
Znowu za dużo nie wypili alkoholu
I miał wiele innych problemów ważnych w tej fabryce
W której nieważne jest naprawdę
Życie młodego człowieka.
Dziś ta fabryka już nie istnieje. Młody człowiek istnieje, lecz już nie jest młody.
Czas porozrzucał losy ludzkie. Nie wiem co stało się z Marianem i Tadeuszem.

****************************************************************************************************************************
Z archiwum Y: znalezisko ze stanowiska kultury pucharów lejkowatych, okolice Opola.
