Hebdomicon

A nóż

Małe drżenie włosków brwi uświadomiło mi atak. To tik, naciągające nerwy drżenie. Może to coś chwilowego, a może pierwsza oznaka nadciągającej w moim kierunku śmierci. Przypomniałem sobie bóle głowy, te dziwne uciski pod czołem, które pojawiły się kilka, kilkanaście dni temu. Lekko mnie to wtedy zaniepokoiło, ale z czasem zacząłem podejrzewać, że może to jakaś śmiertelna choroba, czy raczej usterka – mojej głowy, mojego mózgu. Guz albo inny rak. Albo jeszcze coś innego, co łatwo przyszłoby nazwać zdolnemu neurochirurgowi, ale taki mnie nie zbada, bo nie mam pieniędzy, lub raczej nie potrafię ich użyć, gdyby nawet okazało się to w zasięgu mojego małego konta. Tak więc pozostało mi cierpliwie znosić drżenie, kiedy rosły facet, bandyta z ciemnej uliczki, w którą właśnie wszedłem, wymierzył we mnie nóż i powiedział coś w rodzaju: pieniądze, albo życie. A ja, wraz z tym drżeniem brwi, z wolna uświadamiałem sobie, że nie mam przy sobie żadnych pieniędzy.

Przewijanie do góry